Drogi Przyjacielu
Mam dla Ciebie pytanie.
Czy uwierzysz, że dom o powierzchni około 180 m² można w bardzo mroźny dzień ogrzewać… zwykłą farelką?
Przez lata szukałem odpowiedzi na to jedno pytanie:
Jak zbudować dom, w którym ogrzewanie nie będzie stanowić żadnego problemu?
Im bardziej drążyłem temat, tym coraz więcej dowiadywałem się
o już istniejących tanich i prostych rozwiązaniach.
Problem jest tylko taki, że nie jest to wiedza powszechna.
I tutaj pojawia się coś, o czym niewiele osób mówi.
Można zbudować, lub zmodernizować dom tak, aby potrzebował naprawdę niewiele energii do ogrzewania.
Tylko, że kiedy zaczynasz budowę albo remont,
wokół Ciebie pojawia się mnóstwo ludzi,
którzy chcą Ci coś drogo sprzedać.
Jedni proponują pompę ciepła. Inni kocioł.
Jeszcze inni kolejne urządzenia i technologie.
Tylko nikt nie zapyta:
„Jak sprawić, żeby dom zimą potrzebował niewiele ciepła?”
Właśnie tego przez lata szukałem.
Nie znalazłem jednej magicznej technologii.
Znalazłem sposób myślenia o domu.
Potem zacząłem sprawdzać to praktycznie.
Uczyłem się, testowałem różne rozwiązania i krok po kroku realizowałem własną koncepcję.
W końcu zbudowałem dom, który miał być odpowiedzią na problem, z którym wcześniej sam się zmagałem.
Niestety dopiero po latach zrealizowałem to marzenie.
Teraz mój dom jest taki jaki sobie wymarzyłem - no… prawie taki.
Dzisiaj chcę pokazać Ci to, czego sam chciałbym się dowiedzieć jeszcze przed rozpoczęciem swojej budowy.
Wtedy zaoszczędziłbym mnóstwo pieniędzy.
Ty natomiast zamiast szukać najtańszego ogrzewania,
powinieneś najpierw poszukać sposobu aby nie tracić ciepła.
Zadam Ci jeszcze jedno pytanie:
Czy zdajesz sobie sprawę, że decyzje podjęte dzisiaj mogą sprawić, że za ogrzewanie swojego domu będziesz płacić przez kolejne dziesięciolecia?
Kiedy budujesz lub modernizujesz dom, wydajesz pieniądze przede wszystkim dzisiaj.
Ale konsekwencje tych decyzji pozostaną z Tobą na długo.
Jeśli dom będzie potrzebował dużo energii, będziesz musiał ją dostarczać.
Miesiąc po miesiącu.
Rok po roku.
Zima po zimie.
I właśnie dlatego warto pomyśleć o ogrzewaniu zupełnie inaczej.
Założę się, że kiedy planujesz remont lub budowę domu, chcesz zrobić to rozsądnie.
Przede wszystkim, żeby było:
Tanio, komfortowo i bez niepotrzebnych wydatków.
Dlatego pytasz znajomych.
Podpatrujesz sąsiadów.
Szukasz informacji w Internecie.
Porównujesz oferty i reklamy.
I wszystko wydaje się proste.
Do momentu, kiedy zaczynasz liczyć.
Nagle okazuje się, że rozwiązanie, które miało być oszczędne, kosztowało więcej, niż zakładałeś.
A kiedy dom jest już gotowy?
Pojawiają się kolejne rachunki.
I wtedy możesz odkryć coś bardzo nieprzyjemnego:
Za decyzje podjęte na początku budowy, będziesz płacił jeszcze długo po tym, jak ekipa opuści plac budowy.
Nie będzie to jeden rachunek.
Będą systematycznie przychodzić przez kolejne lata!
Dlatego zadaj sobie dwa pytania, zanim wydasz pierwszą złotówkę na ogrzewanie:
1. Ile mój dom będzie potrzebował energii?
2. Czy potrafię zbudować go tak, aby potrzebował jej naprawdę niewiele?
Kiedy sam zadałem sobie te pytania, to całkowicie zmieniło się moje myślenie o ogrzewaniu domu.
Wiedziałem, w którą stronę iść.
Być może trudno Ci w to uwierzyć, ale są domy,
które nawet w mroźne dni potrzebują bardzo niewiele energii do ogrzewania.
Jednym z nich jest mój dom.
Ale nie zawsze tak było.
Przed laty mieszkałem w starym domu. Prowadziłem własną firmę, ciężko pracowałem na "swoim".

Wydatki na utrzymanie domu, kosztowne remonty i gromadzenie opału na zimę pochłaniały sporą część pieniędzy.
Dlatego za wszelką cenę szukałem rozwiązania.
I wtedy wydarzyło się coś…
Podczas targów budowlanych we Francji, usłyszałem zdanie,
którego długo nie mogłem zapomnieć:
„Nawet duży dom można ogrzać farelką”.
Co?! Zimą duży dom ogrzać zwykłą farelką?
Przecież to niemożliwe.
Ale zamiast machnąć ręką, zacząłem szukać rozwiązania.
Odpowiedź może Cię zaskoczyć
Bo sekret nie tkwi w farelce.
Tkwi w tym, jak zbudowany jest dom, jakie zastosowano technologie.
Niezwykle ważne jest to, aby budynek nie tracił ciepła.
Pewnego razu wydarzyło się coś, co sprawiło, że budowa domu niskoenergetycznego nastąpiła znacznie szybciej, niż planowałem.
Otóż, nagle znalazłem się w szpitalu.

Pracowałem długo i ciężko.
Pomagałem wszystkim, którzy stanęli na mojej drodze, często zapominając o swoich potrzebach i potrzebach najbliższych.
Według mojego przekonania, odżywiałem się bardzo dobrze. W moim jadłospisie było sporo ekożywności. Nigdy nie chorowałem. Nagle szpital...
Kiedy odzyskałem przytomność, przy łóżku zobaczyłem panią w białym fartuchu,
która zadała mi, pozornie proste pytanie:
„Czy pan wie, gdzie się znajduje?”.
Zdziwiony rozejrzałem się i niepewnie odpowiedziałem: „Chyba w szpitalu.
Ale co ja tutaj robię?”.
Usłyszałem:
„Musi pan z nami jeszcze trochę pobyć, ledwo przywróciliśmy pana do życia”.
Co nie zagrało? Gdzie popełniłem jakiś błąd? Co teraz mam zrobić? - zastanawiałem się.
Moje życie musi się zmienić! Mam pozbyć się firmy?
Przeprowadzić się do bloku czy dalej modernizować stary dom?
A może wybudować nowy, o którym zawsze marzyłem…
Odpowiedź, jak zwykle, brzmi:
„To zależy…”
Wielu inwestorów w takiej sytuacji zaczyna od szukania urządzenia, które tanio ogrzeje dom.
I właśnie tutaj można popełnić bardzo ważny błąd.
Bo kiedy zaczynasz od urządzenia grzewczego, łatwo skupić całą uwagę na tym, czym ogrzać dom.
Tymczasem znacznie ważniejsze pytanie brzmi:
Ile energii, ten dom będzie w ogóle potrzebował?
Kiedy sam stanąłem przed takim problemem, również namawiano mnie do zakupu różnych urządzeń,
które miały tanio ogrzać budynek zimą.
Nie chciałem ich słuchać.
Wtedy już wiedziałem, że problem nie tkwi przede wszystkim w urządzeniu grzewczym.
Problem trzeba rozwiązać wcześniej — na etapie projektowym i na początku budowy.
Kiedy dowiedziałem się, że następnego dnia wychodzę ze szpitala, powiedziałem sobie:
Muszę radykalnie zmienić swoje życie.
Oceniłem swoją sytuację i doszedłem do wniosku, że nie starczy mi już sił,
aby żyć i pracować tak jak wcześniej.
Majątek firmy i dom, które pochłaniały tak wiele mojego czasu i energii - sprzedałem.
Spłaciłem wszystkie długi.
Przeprowadziłem się do miasta.
Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że to nie jest moje środowisko.
Szczątki zieleni. Hałas ulicy, czasami nawet w nocy.
I ludzie, którzy ciągle gdzieś się spieszą.
Nie chciałem takiego „dobrobytu”.
Chciałem czegoś zupełnie innego.
Zrealizuję swoje marzenie i zamieszkam w budynku niskoenergetycznym.
Teoretycznie byłem już nieźle przygotowany do takiego przedsięwzięcia.
Wcześniej studiowałem fachową literaturę — nie tylko polską.
Rozmawiałem z projektantami i wykonawcami.
Obserwowałem najnowsze rozwiązania pojawiające się na rynku.
Wydawało mi się, że wiem już wystarczająco dużo.
Miałem w głowie wizję domu.
Wiedziałem, czego chcę.
I wtedy stanąłem przed pierwszą poważną przeszkodą.
To, co już wiedziałem na temat budownictwa niskoenergetycznego,
nie było jeszcze powszechnie stosowane.
Nie znalazłem dobrych rozwiązań ani wśród projektantów,
ani tym bardziej wśród wykonawców.
Wiele osób nadal bazowało na starych, „sprawdzonych” schematach.
Najważniejsze było, aby budynek spełniał obowiązujące normy.
A ja chciałem czegoś więcej.
Chciałem zbudować dom, który będzie potrzebował naprawdę niewiele energii do ogrzewania.
Dużo mówiło się wtedy o oszczędzaniu energii i ograniczaniu emisji dwutlenku węgla.
Jednocześnie nie mówiło się o tym,
ile energii niepotrzebnie się traci przez zły sposób zaprojektowania i wykonania budynku.
Co więcej, kiedy pojawiały się rozwiązania stosowane już w innych krajach, często słyszałem:
„To jest za drogie.”
„To się nie sprawdzi.”
„Tak się nie robi.”
Ale ja nie chciałem rezygnować z tego, co sobie założyłem.
Kupiłem projekt najbardziej zbliżony do mojej koncepcji domu niskoenergetycznego.
Wiedziałem jednak, że sam projekt nie wystarczy.
Musiałem wprowadzić w nim pewne zmiany, aby móc zrealizować swój plan.
Znalazłem wykonawcę.
Pełen optymizmu przystąpiłem do budowy.
I wtedy zaczęła się prawdziwa lekcja.
Bardzo szybko przekonałem się, że między tym, co jest na papierze,
a tym, jak buduje się dom w praktyce, może być ogromna różnica.
Wykonawcy i sprzedawcy materiałów mieli swoje przyzwyczajenia.
Ja miałem swoją koncepcję.
I nie zawsze się one ze sobą zgadzały.
Często próbowano mnie przekonać, żebym zrezygnował z nowatorskich rozwiązań.
Wtedy jeszcze bardziej zrozumiałem znaczenie powiedzenia:
Z każdym kolejnym etapem budowy przekonywałem się, że sama wiedza teoretyczna to jeszcze nie wszystko.
Miałem już dużą wiedzę o domach energooszczędnych.
Od dawna pasjonowało mnie również wykorzystanie energii dostępnej w naturze.
Brakowało mi tylko jednego — praktyki we wdrażaniu tych rozwiązań.
I właśnie podczas budowy własnego domu miałem się jej nauczyć.
I teraz najlepsza część:
Podczas budowy coraz wyraźniej widziałem, że wiele rozwiązań,
które uważałem za oczywiste, wcale nie było takie dla osób, które budowały domy na co dzień.
Wielu z nich trzymało się starych, „sprawdzonych” schematów.
Bo tak się robiło od lat.
Bo tak było łatwiej.
Bo tak było bezpieczniej.
I jeszcze te gadanina:
„To za drogie.”
„Nigdy Ci się to nie zwróci.”
„Tak się nie robi.”
„To jest szkodliwe.”
„Trzeba się zabezpieczyć.”
Słyszałem te słowa wielokrotnie.
A ja coraz bardziej utwierdzałem się w przekonaniu,
że zamiast zaczynać od urządzenia grzewczego, trzeba zacząć od samego budynku.
Dlatego robiłem swoje.
Wprowadzałem rozwiązania, które wcześniej znałem głównie z teorii.
Uczyłem się.
Eksperymentowałem.
Popełniałem błędy, tylko, że wyciągałem z nich wnioski.
A przede wszystkim zdobywałem coś,
czego nie można nauczyć się wyłącznie z książek — praktyczne doświadczenie.
Z ogromnym wysiłkiem ukończyłem własny dom.
I wtedy zobaczyłem, że to, czego wcześniej uczyłem się z literatury
i o czym rozmawiałem z projektantami, można rzeczywiście przełożyć na praktykę.
Dziś mieszkam w domu, który powstał właśnie w ten sposób.
I dlatego chcę się z Tobą podzielić moim doświadczeniem.
Możesz skorzystać z wiedzy,
którą zdobywałem przez lata — zarówno podczas nauki, jak i podczas budowy własnego domu.
Teoretycznie wiele informacji jest dostępnych.
Coraz więcej takich domów powstaje.
Problem polega jednak na tym, że inwestor musi wiedzieć, czego szukać i o co pytać.
Musi też umieć rozpoznać, które rozwiązania rzeczywiście mogą służyć jego domowi,
a które są tylko kolejną ofertą do sprzedania.
Tego chcę Cię nauczyć. Wszystkiego dowiesz się z moich opracowań.
Kiedy budowałem dom, przeżywałem ogromny stres.
„Fachowcy” odradzali mi wprowadzenie moich pomysłów.
Mimo wszystko postanowiłem zrobić to po swojemu.
I okazało się, że rozwiązania, przed którymi mnie ostrzegano, sprawdziły się w moim domu.
Dziś, nawet gdy za oknem jest minus 20°C, mam w domu przyjemne ciepło.
A do tego — może zabrzmi to niewiarygodnie — koszt ogrzewania mojego domu teraz wynosi…
ZERO ZŁOTYCH.
Sąsiedzi czasami pytają:
– Ile Cię kosztował opał na zimę?
Odpowiadam:
– Mój budynek nie zauważył mrozów.
To doświadczenie zmieniło bardzo wiele.
Mam więcej czasu i mniej stresu.
Dlatego postanowiłem podzielić się tym, czego nauczyła mnie własna budowa.
Bo kiedy jeszcze mieszkałem w starym domu, szczególnie zimą zaczynał się prawdziwy horror.
Codzienna obsługa pieca.
Załatwianie opału.
Kupowanie i remontowanie różnych urządzeń.
Wizyty kominiarskie.
A raz zapaliły mi się sadze w kominie.
Omal nie spłonął cały budynek.
To wszystko zmusiło mnie do szukania lepszych rozwiązań.
Oczywiście możesz zdobywać potrzebną Ci wiedzę samodzielnie.
Dzisiaj informacji jest mnóstwo.
Tylko pytanie:
Jak oddzielić wiedzę od reklam, opinii oraz sprzecznych porad?
Możesz poświęcić na to miesiące. Możesz też uczyć się na własnych błędach.
Ja również popełniłem błędy podczas budowy.
I wiem dokładnie, jaką mogą mieć cenę.
Moje kosztowały “tylko” ponad 50 000 złotych.
Pomyśl:
50 000 złotych za błędy, których można było uniknąć.
Nie musisz przechodzić przez to samo.
Ja zapłaciłem za te błędy.
Ty możesz zapłacić znacznie mniej za wiedzę, która pomoże Ci ich uniknąć.
Nie musisz samodzielnie przekopywać się przez setki informacji i zastanawiać się, komu wierzyć.
Właśnie dlatego przygotowałem dla Ciebie swoje opracowania.
Zebrałem w jednym miejscu wiedzę i doświadczenie,
które zdobywałem przez lata — zarówno podczas nauki,
jak i przede wszystkim podczas budowy własnego domu.
Bez przysłowiowego lania wody.
Konkretnie.
Tak, abyś już po przeczytaniu pierwszych stron zaczął rozumieć:
Na co zwrócić uwagę, jakich błędów nie popełniać i przede wszystkim:
Kiedy budowałem, sam nie spodziewałem się, że osiągnę tak doskonały efekt.
Dzisiaj chcę przekazać Ci wiedzę i doświadczenie, które zdobywałem przez lata.
Tak, abyś od początku wiedział, na co zwrócić uwagę.
Pamiętaj:
Budowa lub modernizacja domu zaczyna się w głowie.
To właśnie na początku podejmujesz decyzje,
które później mogą mieć wpływ na komfort użytkowania budynku i koszty jego utrzymania.
Ważna uwaga:
Błędy popełnione na początku, często trudno i tanio naprawić później.
Dlatego pojawia się najważniejsze pytanie:
Od czego zacząć, aby uniknąć kosztownych niespodzianek?
Daję Ci praktyczne rozwiązanie, które są w moim opracowaniu:
W sześciu modułach zawarłem wiedzę i doświadczenie,
które możesz wykorzystać przy budowie lub modernizacji swojego domu.
Nie zamierzam Cię zanudzać.
Daję Ci konkrety.
Bez przysłowiowego lania wody.
Chcę, żebyś po zapoznaniu się z materiałem wiedział:
Na co zwrócić uwagę, jakich błędów unikać i od czego zacząć budowę, czy remont swojego domu.
Lepiej abyś wcześniej poznał najważniejsze zasady.
Bo kiedy zrozumiesz, od czego zależy późniejszy efekt, inaczej spojrzysz również na wybór samego ogrzewania.
I właśnie ta wiedza może oszczędzić Ci nie tylko sporo pieniędzy, ale również czasu, nerwów i kosztownych poprawek.
Za chwilę zobaczysz, co dokładnie otrzymasz.
Dostajesz poradnik:
„CO WIEDZĄ PROJEKTANCI, A CZEGO NIE MÓWIĄ SPRZEDAWCY? Sekrety taniego ogrzewania”
wartość 97 zł
Mam dla Ciebie wyjątkowe dodatki…
Cztery bonusy, w tym listę z pytaniami do projektantów i wykonawców, plus prawidłowe odpowiedzi, abyś wiedział, z którymi ludźmi możesz współpracować, a z którymi nie należy wchodzić w relacje.
Szybko się zorientujesz, po czym ich rozpoznać.
A więc:
„KTÓRĘDY UCIEKA CIEPŁO Z TWOJEGO BUDYNKU? Dom kradnie pieniądze”
wartość 97 zł
Dom jest złodziejem! Może to dziwnie brzmi, lecz tak to dzieje się w większości domów.
W 2000 roku zapotrzebowanie na ciepło wynosiło 120–160 kWh/m²/rok.
Dziś buduje się domy, które potrzebują tylko 15 kWh/m²/rok energii. Każda ucieczka ciepła z budynku to straty, które przez lata kosztują fortunę.
„Darmowa energia. Grunt to prąd. 12 zagadnień,
z którymi warto się zapoznać”
wartość 45 zł
Kiedy dostajesz rachunek za pelet, gaz czy prąd, to hasło “darmowa energia” brzmi trochę dziwnie. Zapewniam Cię, że energia nie musi kosztować. Obecne technologie umożliwiają Ci pozyskiwanie jej.
Przez lata masz ją za darmo.
„GRA W ZIELONE. EKOLOGICZNY DOM. 12 EKOpułapek, przez które możesz stracić duże pieniądze”
wartość 77 zł
Moda na ekologiczne życie ma się dobrze. Kojarzy się z naturą, wolnością i zdrowiem. Wielu sprzedawców na tym trendzie zarabia. Jeśli nie jesteś obeznany w temacie, to handlowcy wyciągną Ci z kieszeni pieniądze, nawet nie będziesz wiedział kiedy.
„Zanim podpiszesz umowę! 20 PYTAŃ, KTÓRE URATUJĄ TWÓJ BUDŻET. Dom niskoenergetyczny bez tajemnic"
wartość 29 zł
Dla inwestorów budujących i modernizujących dom, jest to pozycja bezcenna. Rynek budowlany jest ogromny, a majstrów wszelkiej maści sporo. Wśród nich są tacy, z którymi nie warto współpracować. Po tej krótkiej publikacji łatwo ich rozpoznasz.
Koszt całego zestawu
345 zł
Standardowo zapłacisz tyle, kupując każdą pozycję po kolei. Chociaż Ci powiem, że wiedza, którą znajdziesz w moich materiałach, ma wielokrotnie wyższą wartość.
Pomimo że zestaw kosztuje - 345 zł, postanowiłem, że obniżę jego cenę, aby skorzystało z niego wiele osób.
Chociaż realna wartość jest znacznie większa, to przekazuję Ci moją wiedzę za niewielką część tej ceny.
Zawsze pomagałem i nadal chcę pomagać ludziom, aby wszystkim żyło się lepiej.
Rozumiem, że teraz możesz się wahać.
Myślisz sobie: „Przecież to wszystko mogę sobie wygooglować”, albo “Znowu ktoś chce mi coś wcisnąć”.
Wiem, że w Twojej głowie rodzą się wątpliwości. To normalne. Takie czasy.
Dlatego postanowiłem, że obniżę cenę do
47 zł, i dam Ci niepowtarzalną szansę, byś mógł natychmiast zdobyć wartościową wiedzę i budować mądrzej oraz nie dał się nabrać na marketingowe sztuczki.
Jeżeli nigdy nie budowałeś domu, nie robiłeś poważnych remontów, to zbierając darmowe informacje, natrafisz na wielu sprzedawców, wykonawców, którzy Cię zwiodą, a wtedy będzie Cię to kosztować nie 50 zł, ani 500 zł, a 50 000 zł i więcej.
Jestem pewny, że po zapoznaniu się z treścią poradników, zaoszczędzisz masę pieniędzy, dlatego całe ryzyko biorę na siebie.
Zapoznaj się z wszystkimi materiałami bez ponoszenia kosztów.

Jeśli w ciągu tych 30-dni nie osiągniesz spodziewanych efektów to zwrócę Ci każdy grosz.
Nie chcę od Ciebie pieniędzy, do tego czułbym się źle, jeśli nie będziesz zadowolony,
a nie daj Boże czuł się oszukany.
Ale… pamiętaj, ta cena jest tylko ceną promocyjną.
Jeśli jutro będziesz chciał wrócić na tę stronę, to dzisiejsza kwota, którą widzisz, może być zupełnie inna.
Podejmij decyzję teraz.
Oszczędzisz
298 zł
Oczywiście... stoisz przed wyborem.
Możesz nadal szukać interesujących Cię treści w Internecie, tracić wiele cennych godzin i wreszcie wpaść w pułapkę przebiegłych sprzedawców, kupić drogie i jeszcze kiepskie rozwiązania.
Możesz też, podjąć decyzję teraz i w krótkim czasie osiągnąć wymarzony rezultat i zatrzymać w kieszeni tysiące złotych.
Nie chcę Cię naciskać.
Wybierz najlepsze dla siebie rozwiązanie.
Kliknij link poniżej i wdrażaj w życie dobre, sprawdzone metody.
Po zrealizowaniu zamówienia otrzymasz dostęp do wszystkich materiałów, i już dziś będziesz mógł zacząć mądrze planować.
Jestem pewny, że ten zestaw poradników będzie najlepszą decyzją w Twoim całym przedsięwzięciu.